Znacie pewnie z reklamy telewizyjnej preparat Oscillococcinum. Wg. producenta skład to:
http://www.oscillococcinum.pl/oscillococcinum/sklad-leku/
czyli:

czyli wyciąg z wątroby kaczki berberyjskiej (BTW co to za gatunek? trudno znaleźć potwierdzenie, że takowy w ogóle istnieje), w rozcieńczeniu 200K.
Co oznacza 200K ? to już z Wikipedii:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Potencja_homeopatyczna
i jeszcze z Wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Oscillococcinum
Inaczej mówiąc: do wyprodukowania wszystkich porcji tego preparatu na świecie, do dziś i w przyszłości, wystarczyłaby jedna kaczka.
W aptece w Internecie:

czyli parę gramów prasowanego cukru + 0 cząstek wyciągu z wątroby z kaczki berberyjskiej kosztuje ponad 80 zł.
Moja konkluzja:
- Zawsze podziwiałem biznes producentów napojów energetycznych, dzięki którym za litr wody z cukrem trzeba zapłacić kilkanaście-kilkadziesiąt złotych. Wygląda jednak na to, że można jeszcze efektywniej: prasować cukier i sprzedawać w tabletkach. Taniej o koszty wody, a i logistyka znacznie łatwiejsza. W ogóle fascynują mnie biznesy typu: sprzedaż wody butelkowanej, soli fizjologicznej itp. Nie sztuka zrobić coś skomplikowanego i brać za to dużo pieniędzy. Sztuka to nie zrobić nic skomplikowanego i za to brać dużo pieniędzy.
- Kaczki berberyjskiej, która być może jest jakimś brakującym ogniwem, najpewniej wchłaniam więcej wdychając zapaskudzone powietrze, niż jestem w stanie przyjąć w granulkach Oscillococcinum. Biorąc pod uwagę ilość kaczki w Oscillococcinum mogłoby się okazać nawet, że stężenie kaczki jest 1000 krotnie większe w powietrzu, niż w granulkach (zwłaszcza, że 1000 x 0 = 0 0 CBDO)
- Nie lubię, kiedy ktoś mnie robi w kaczkę. Nie ma uzasadnienia naukowego – nie kupuję.
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)