Mac-Naciągactwo Pro

Dostąpiłem zaszczytu – widziałem! Aż dziwne, że nie wypaliło mi oczu, przecież blask powinien olśniewać. Do tego widziałem na własne oczy taką wersję (chyba?): http://www.cortland.pl/apple-macbook-pro-15.4-retina-2.7ghz-16gb-768gb-ssd-gt-650m-nowy-model.html
No i co? No właśnie – i nic. Zwykły komputer. Trochę mała klawiatura, pewnie podobnie lub bardziej nawet niewygodna niż moja, bo „guzikowa”, zamiast „klawiszowa” (czyli małe osobne przyciski o bardzo niewielkim skoku zamiast klawiszy), za to przerośnięty touch pad, który i tak każdy profesjonalny użytkownik zastąpi myszką.

Dopisek z 2012-08-06: Okazuje się, że mysz do tego cuda… nie ma kółka (sic!) Oczywiście, musi być bajerancko: mysz sama w sobie jest też touch padem, więc można „udawać” kółko przesuwając palcem po myszce. Tylko jak kliknąć kółkiem którego nie ma? (żeby np. otworzyć link w nowej zakładce przeglądarki)

Oprogramowanie nieco biedniejsze niż pod Windows, interfejs użytkownika systemu operacyjnego jest… inny. Tyle da się powiedzieć. Po prostu trzeba popracować (dość długo) nad zmianą przyzwyczajeń. Brak Total Commandera (nie licząc lichych podróbek), mocno utrudnia życie ;-). Office niby jest, ale jakiś jakby uboższy. Niektórych programów po prostu nie ma i nie będzie.

Wyświetlacz Retina jest zapewne świetny dla fanów „obrazu ostrego jak brzytwa”, ale w moim przypadku nie jest to kryterium decydujące – ważniejsze dla mnie CO jest na ekranie, niż w jakiej rozdzieloczości. Ze względu na wielkość ekranu (ok. 15 cali) w rozdzielczości Retiny wyświetlić można tyle samo informacji co na ekranie 1280×800 – tylko obraz będzie ostrzejszy. Gdyby na 15 calowym monitorze pokazać czcionki o wielkości takiej samej (licząc w pikselach), jak na typowych monitorach 27″, to byłyby one wielkości „drobnego maczku”, a tym samym czytelne wyłącznie dla cierpiących na ostrą nadwzroczność.

Dźwięku nie słyszałem, więc trudno coś powiedzieć.

Wygląda natomiast na to, że MacBook Pro nie posiada normalnego gniazda sieciowego (Ethernet), bo sieć włączona była przez przejściówkę, podobną do filtra DSL. Tego nie rozumiem – czyżby chęć zrobienia cienkiego (i tak nie udało się najcieńszego – vide Samsung) komputera zwyciężyła nad zdrowym rozsądkiem? Noszenie komputera, z którego dynda zbędny gadżet, w przypadku maszyny za 16 tys. zł, to dziadostwo.

Szczerze powiedziawszy, nie zauważyłem istotnych różnic, może poza nieco bardziej wysublimowaną i fantazyjną obudową, wobec „Tośki” na której pracuję na codzień. Tośka ma też i7, też SSD (no dobra – mniejsze, bo tylko 256 :-), ale za to ma nagrywarkę DVD, czytnik linii papilarnych, a ponieważ jest 13,3″ to jest znacznie zgrabniejsza.

Honor należy oddać Jobs’owi, że potrafił stworzyć tak silny mit własnych produktów, że za urządzenie o funkcjonalności dostępnej na rynku w cenie 3-4 razy niższej ludzie gotowi są mimo wszystko płacić ceny Apple’owskie.
Pokazuje to też dobitnie, że przy wydawaniu pieniędzy na zakupy nie kierujemy się stricte pragmatycznym zmysłem, lecz w bardzo dużym, czasami wręcz decydującym stopniu – emocjami i odczuciami. Wyjaśnia to dlaczego większość reklam właśnie na emocjach próbuje grać.
Pytanie, czy bez Jobsa magia nadal działa?

PS. Gdybyście potrzebowali dobrego, wydajnego komputera wyposażonego właściwie we wszystko (name it ! :-) modem HSDPA/3G, USB 3.0, eSata, czytnik linii papilarnych, WebCam, SSD, HDMI, Bluetooth, Intel Wireless Display, Intel My Wi-Fi, bateria na 8+ godzin pracy) to polecam Toshibę R830, np. taką: http://ce.computers.toshiba-europe.com/innovation/pl/product/Portege-R830-10P/1105098/toshibaShop/false/

PS. A do pracy w dużych rozdzielczościach – monitor 24″-27″

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *