Wpadło mi ostatnio do głowy, że chętnie posłuchałbym całego albumu The Age of Understatement The Last Shadow Puppets.
Wlazłem więc na stronę Merlina i tu niemiłe zaskoczenie:

„Promocja” 68 zł, w stosunku do ceny rynkowej 73 zł. Pomijam już „łachę” 5 zł, ale sama cena powala. Zaintrygowany wysokością haraczu w Polsce pogrzebałem po innych stronach i wyszło, że:

Tutaj też zdzierstwo.
Zajrzałem więc do sklepu do którego kieruje strona www.thelastshadowpuppets.com, czyli tutaj:

Okazuje się, że tutaj płyta kosztuje 6,99 GBP, czyli:

Być może dochodzi do tego jeszcze jakiś VAT, ale przecież nie w wysokości 119% (!)
Zajrzałem więc jeszcze w różne inne miejsca, żeby sprawdzić, czy tylko w Polsce ceny są tak okazyjne. Poniżej rezultaty:





Nie wnikam w ograniczenia eksportowe, ceny przesyłek itp. – interesuje mnie wyłącznie cena płyty. Tylko ona, bo chciałbym – naprawdę bardzo chciałbym – jaki jest racjonalny powód, dla którego miałbym zapłacić ponad 2 razy więcej za ten sam towar niż mieszkaniec kraju o średnich zarobkach kilkukrotnie wyższych niż w Polsce. Argument: „mniejszy popyt, mniej ludzi kupi, to marże muszą być wyższe” odpada, bo przy takiej polityce cenowej nie jest to żadna kalkulacja ile i za ile kupi, tylko raczej wymuszona i samospełniająca się przepowiednia – przy zaporowej cenie ludzie przyjmą łatwiejsze rozwiązanie: oleją zakup całkowicie, albo ściągną płytę na lewo.
Dlaczego więc (poruszając się w obszarze pragmatycznych przesłanek) mielibyśmy dać się w taki sposób wykorzystywać?
